Zaraz obok Czechowicza twórca awangardy lubelskiej. Wiódł barwne życie buntownika i słynął z licznych awantur oraz ostrych wypowiedzi. Wybitny poeta, prozaik, publicysta i tłumacz. W swojej twórczości podejmuje wątki Lublina i Lubelszczyzny. Niezrównany piewca Ukrainy, oddany sprawie polsko-uraińskiej. Z tych fascynacji Wchodem przyległo do niego żartobliwie przezwisko „Ataman Łobodi". W jego dorobku literackim ogromne znaczenie miały przekłady utworów ukraińskich, rosyjskich na język polski. Z drugiej strony jego pobyt w Hiszpanii, gdzie pracował w Radiu Madryt, sprawił że stał się miłośnikiem tej kultury oraz romansów i ballad cygańskich.
Przychodzi na świat w dniu 19 marca 1909 roku w miejscowości Purwiszki na Suwalszczyźnie (powiat sejneński). Jest synem Władysława (nie Józefa, jak w Słowniku współczesnych pisarzy polskich i innych za nim publikacjach) Łobodowskiego i Stefanii z Doborejko-Jarząbkiewiczów. Ojciec jego w stopniu oficera służy w armii carskiej. Ma dwie siostry: Janinę (umiera w dzieciństwie) i Wandę, po mężu Tomankową (żyje w Lubinie do dnia 18 września 1988 roku). Czytaj więcej>>>
Dzieciństwo
Wczesne dzieciństwo Józefa Łobodowskiego upływa w Lublinie. W 1914 roku, po wybuchu pierwszej wojny światowej, rodzina przyszłego poety zostaje ewakuowana w głąb Rosji. Do 1917 roku mieszka w Moskwie, a następnie przenosi się na północny Kaukaz, osiedlając w Jejsku. Tu młodziutki Józef rozpoczyna naukę w rosyjskim gimnazjum. Niedługo potem, w czasie rewolucji, umiera ojciec przyszłego poety, a w transporcie jadącym do kraju - starsza siostra Janina.
W 1922 roku Stefania Łobodowska wraz z dziećmi, Wandą i Józefem, powraca do Lublina, gdzie Łobodowski podejmuje edukację w renomowanym Gimnazjum im. Jana Hetmana Zamoyskiego. W 1928 roku zostaje redaktorem szkolnego czasopisma "W słońce". Jest to dwutygodnik poświęcony literaturze, sztuce, nauce i życiu, wydawany przez literacko uzdolnioną młodzież tego gimnazjum.
W roku 1931 uzyskuje Łobodowski świadectwo maturalne i rozpoczyna studia prawnicze w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. W latach 1931-32 powstają kolejne tomiki. Są nimi: w przeddzień oraz O czerwonej krwi (ten drugi zostaje skonfiskowany za obrazę religii i moralności). W tych też latach nazwisko Łobodowskiego znajduje się - obok Józefa Czechowicza, Franciszki Arnsztajnowej i Kazimierza Andrzeja Jaworskiego - na liście założycieli Lubelskiego Związku Literatów.
Studencka droga młodziutkiego „poety - awanturnika" nie trwa długo; manifestowanie radykalnych poglądów politycznych przez studenta pierwszego roku prawa powoduje usunięcie Józefa Łobodowskiego w dniu 5 lutego 1932 roku z uczelni.
Okoliczności te, choć na zawsze uniemożliwią poecie uzyskanie tytułu magistra, nie będą miały wpływu na jego dalszy poetycki dorobek.
Lubelska młodzież literacka skupia się wokół dobrego znajomego poety, Józefa Czechowicza i kiedy ten w roku 1933 przenosi się do Warszawy, Łobodowski idzie w ślad za nim, wynajmując na Powiślu przy Dobrej 9 „wspólny pokój" razem z Henrykiem Domińskim, Stanisławem Piętakiem, Bronisławem Michalskim i Wacławem Mrozowskim. Jednak pod tym adresem przebywa autor Uczty zadżumionych niezbyt często, gdyż w latach 1933-34 odbywa służbę wojskową w Szkole Podchorążych w Równem („starannie na zagładę sposobiony rocznik" - wyprorokuje w wierszu Rekruci), ma obowiązki redaktorskie w Lublinie, a wreszcie żeni się z Jadwigą Kuryłło (małżeństwo zostaje zawarte w Archikatedrze Lubelskiej w dniu 1 marca 1938 roku. Związek trwa dwa lata, Łobodowscy nie mają dzieci) i mieszka w innej dzielnicy Warszawy.
Zapisuje się Łobodowski jako najbardziej aktywna postać w środowisku literackim Lublina. To on, na początku lat trzydziestych, zakłada i przez krótki czas redaguje dwa radykalne pisma kulturalne, „Barykady" (1932) i „Dźwigary" (1934-1935). Widzimy go w redakcji "pisma młodej demokracji" "Trybuna" (1932-1934). W okresie przedwojennym największy rozgłos przynoszą młodziutkiemu literatowi dwa zbiory wierszy: Rozmowa z ojczyzną (Lublin 1935, drugie wydanie, Warszawa 1936) oraz Demonom nocy (1936); ten drugi wyróżniony zostaje Nagrodą Młodych Polskiej Akademii Literatury.
Okładka czasopisma "Dźwigary" 1934, prawdopodobnie autorstwa Jana Samuela Miklaszewskiego
Zbiory Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej im. H. Łopacińskiego
Okładka numeru 2 czasopisma "Trybuna" 1932, autorstwa Witolda Chomicza
Zbiory Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej im. H. Łopacińskiego
Okładka numeru 5 czasopisma "Trybuna" 1932, autorstwa Czesława Stefańskiego
Zbiory Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej im. H. Łopacińskiego
W tym czasie drogi Łobodowskiego rozchodzą się z dawnymi towarzyszami z lewicy. Jako poeta zbliża się Józef Łobodowski do kręgu drugiej awangardy, katastrofistów i grupy wileńskich „Żagarów". Nie zrywa jednak bliskich kontaktów z literaturą rosyjską, której - jako poeta - wiele zawdzięcza. W połowie lat trzydziestych wydaje w Bibliotece Poetyckiej "Dźwigarów" tom przekładów pod znamiennym tytułem U przyjaciół. W książce tej znajdują się jego przekłady wierszy Lermontowa, Błoka, Jesienina i Majakowskiego. W Słowie od autora wyznaje, że wybrał utwory najbliższe mu uczuciowo. Ze względu na koszty druku musi jednak zrezygnować z wierszy: Niekrasowa, Wołoszyna, Gumiliowa, Puszkina, Briusowa i Pasternaka.
O wizjonerskim, profetycznym i symbolicznym charakterze utworów, z aprobatą wypowiadają się tacy krytycy, jak: Ostap Ortwin, Tymon Terlecki, Ludwik Fryde, Kazimierz Wyka.
W roku 1937 tworzy i wydaje Łobodowski Lubelską szopkę polityczną, na krótko wznawia też „Kurier Lubelski", jako kontynuację gazety z lat 1906-1913. Zaproszony do Łucka przez ówczesnego wojewodę Henryka Józewskiego zakłada literat tygodnik „Wołyń" (1937-1938), poświęcony problematyce ziem kresowych i opozycyjny w stosunku do polityki rządu wobec mniejszości narodowych. Przyjęcie propozycji nie jest przypadkowe; Łobodowski ma sentyment do „kraju lat dziecinnych" i od dawna interesuje się problematyką ukraińską, potępiając w publicystyce represje władz polskich wobec Ukraińców i propagując pojednanie obydwu zwaśnionych narodów. W tym czasie ogłasza kilka wierszy o tematyce ukraińskiej, które weszły później do wydanego na emigracji tomu Złota hramota. Do tematyki ukraińskiej w latach późniejszych jeszcze wielokrotnie powraca. Uważa się za kontynuatora polskiej romantycznej szkoły ukraińskiej. W gronie przyjaciół poeta zyskuje miano „atamana Łobody".
W ostatnich dniach sierpnia 1939r. rozpoczyna Łobodowski swą epopeję żołnierza - tułacza. Wcielony do wojska, walczy pod Wiśniczem, Łańcutem, Bolechowcem. Żałuje, że nie broni Warszawy: „Nie było mnie przy tobie, gdyś padała w gruzy / czarnym pociskom wroga na przestrzał otwarta". Po kapitulacji przedostaje się na Węgry, gdzie przebywa w obozach dla internowanych. Tam tworzy pierwsze wiersze wojenne opatrzone tytułem Z dymem pożarów, które zostaną wydane w roku 1941 w nicejskiej Oficynie Samuela Tyszkiewicza.
Łobodowski wydostaje się z obozu, przez zieloną granicę przechodzi do Francji i 10 listopada jest w Paryżu. W lutym 1940r. zostaje aresztowany, następnie zwolniony do obozu dla demobilizujących się wojskowych w Notre Dame de Livron pod Tuluzą. Tam nielegalnie wydaje miesięcznik „Wrócimy" (10 numerów, 60-80 stron każdy, wyszukana szata graficzna), wypełniony artykułami w pasjonujący, ale i trafny sposób omawiającymi sytuację bieżącą. W sierpniu 1941r. przeprawia się do Hiszpanii, z zamiarem, jak mówi, dostania się przez Portugalię do Anglii, do wojska polskiego, jednak w drodze zostaje zatrzymany („Poezja" 1988, nr 5) i na półtora roku osadzony w więzieniu w Figueras. Po zwolnieniu osiada na stałe w Madrycie.
Staje się propagatorem polskiej kultury w tym kraju, ogłasza kilkaset artykułów o Polsce i to on właśnie proszony jest przez tamtejsze media o opinię w sprawach polskich.
Hiszpania w życiu poety
W połowie lat czterdziestych wydaje Łobodowski dwie książki w języku hiszpańskim: Por nuestra libertad y vuestra (Madrid 1945) i Literaturas eslavas (Madrid 1946). Od 1949 do 1974 (źródła podają również, że do 1975 r.) współpracuje Łobodowski z sekcją polską rozgłośni Radia Madryt. Polską literaturę wzbogaca ów płodny twórca o przekłady dzieł pisarzy hiszpańskich: Lope de Vegi, Tirso de Moliny, Celderona de la Barki, Jose Sorillo, Garcii Lorki, San Juana de la Cruz, J. R. Jimeneza i wielu innych. Obywatelstwa tego państwa nie przyjmuje jednak. „Nie powiem ci: druga ojczyzno, bo ojczyzna to nie weksel wymienny" - pisze. Jest autorem publikacji na łamach pism emigracyjnych, takich chociażby, jak londyńskie „Wiadomości" (prowadzi tu stały felieton Worek Judaszów), „Orzeł Biały", również paryska „Kultura" i „Zeszyty Historyczne". Bywa częstym gościem w Paryżu i Londynie, gdzie - zaliczany do grona najpopularniejszych pisarzy - odgrywa istotną rolę w emigracyjnym życiu literackim. Jak się po latach okaże, dożywotni pobyt Łobodowskiego w Hiszpanii pozostawi ślad w tłumaczeniach z poezji hiszpańskiej, które jednak nie będą znane w Polsce.
Ilustracja Mirosława Sokołowskiego do
tomu J. Łobodowskiego Jarzmo kaudyńskie
Emigracja
Niespełna pół wieku przeżywa Józef Łobodowski na obczyźnie, nie widząc ojczystej ziemi ani rodzonej matki i siostry. Żyje literaturą - z dnia na dzień coraz bardziej, i polityką - coraz mniej. Publikuje jedenaście tomów poezji i siedem prozy powieściowej. W 1947 ukazuje się Modlitwa na wojnę (Londyn), następnie Złota hramota (Paryż 1954), Uczta zadżumionych (Paryż 1954), Pieśń o Ukrainie (Paryż 1959), Kasydy i gazele (Londyn 1961), Czerwona wiosna (1965), Terminatorzy rewolucji (1966), Nożyce Dalili (1968), Jarzmo kaudyńskie(Londyn 1969), Rzeka graniczna (1970), W połowie wędrówki (Londyn 1972), Dwie książki(Paryż 1984), Mare Nostrum (1986), Pamięci Sulamity(Toronto 1987),Rachunek sumienia (Paryż 1987),Dytyramby patetyczne (Londyn 1988). Poza wspomnianą już „tetralogią" o dziejach Józefa Zakrzewskiego ogłasza Łobodowski drugą trzytomową powieść, osnutą także na materiale własnych wspomnień, tym razem z okresu dzieciństwa spędzonego na Ukrainie w burzliwych latach rewolucji i wojny domowej: Komysze (1955), W stanicy (1958) oraz Droga powrotna (1961). Uwieńczeniem jego literackiego dorobku jest zdobyta także w 1961 r. nagroda „Kultury".
Józef Łobodowski umiera na atak serca w Madrycie dnia 18 kwietnia 1988 roku. Zgodnie z jego wolą ciało zostaje poddane kremacji, a prochy przewiezione do Lublina i pochowane w dniu 22 października 1988 roku w grobie jego matki na cmentarzu przy ul. Lipowej. Spuścizną literacką Łobodowskiego zaopiekowali się jego przyjaciele z Londynu i Paryża.
Bogaty dorobek poetycki autora Rozmowy z ojczyzną dopiero teraz w tym wyborze zostaje po raz pierwszy udostępniony krajowemu czytelnikowi. Wcześniej jego twórczością zainteresowali się badacze współczesnej literatury polskiej, m.in.: w Toruniu - Janusz Kryszak, w Katowicach - Tadeusz Kłak, w Lublinie - Józef Zięba, Ludmiła Siryk i Jerzy Święch, w Krakowie - Ryszard Łużny. Wiele też miejsca poświęcił Łobodowskiemu Marek Zaleski w książce Przygoda drugiej awangardy (Ossolineum 1984) oraz Irena Szypowska.
Okazuje się, że twórczości Łobodowskiego nie można pominąć przy omawianiu problemów poezji polskiej, zarówno drugiego dziesięciolecia międzywojennego, jak i dziejów poezji powojennej. Łobodowski zajmuje w tych dziejach znaczącą pozycję. Janusz Kryszak tak go scharakteryzował:
„Mówiąc schematycznie Łobodowski jest poetą, którego wyobraźnię cechuje naturalna skłonność do wizyjnego ujmowania rzeczywistości, do transponowania przeżyć na zapisany już w języku literatury zespół stałych wyobrażeń i symboli, które swą aktywność poetycką w dużej mierze zawdzięczają tradycjom romantycznej szkoły ukraińskiej i kulturze Orientu. Mowa obrazów skojarzona z patetyczną retoryką, wyczulenie na zmienny rytm poetyckiej polszczyzny, ekspresywność wyobraźni i jej sensualizm, jednolitość tonacji uczuciowej, znajdująca wyraz w nawrotach stałych motywów, wreszcie tematyczna konsekwencja fascynacji Ukrainą, zapewniły poezji Łobodowskiego osobne miejsce w naszej literaturze. Tak osobne, że wydaje się dziś, zapewne nie bez racji, poetą osamotnionym, nader luźno związanym z głównymi nurtami ewolucji polskiej poezji współczesnej".
(Urzeczeni biologią i historią. Rzecz o Marianie Czuchnowskim i Józefie Łobodowskim. Polska literatura emigracyjna. Materiały z sesji naukowej - 10 czerwca 1981 - Lublin 1983).
Przebywając większość pracowitego życia na emigracji, nie stał się znany, jak inni pisarze tworzący na obczyźnie. Wynika z tego fakt, iż poeta w istocie nie dbał o sukces, starał się jedynie wypełniać zadania, do których czuł się szczególnie powołany. Częściej doznawał goryczy zawodu niż satysfakcji, a mimo to pozostał do końca sobą, wierny pryncypiom, których nigdy nie zdradził. Literatura nie była dlań zajęciem, któremu warto poświęcić życie, nie przywiązywał - jak inni - zbytniej wagi do spraw natury formalnej i artystycznej. Obowiązek pisarza traktował raczej w kategoriach moralnych i obywatelskich. Nie znaczy to wcale, by obce mu były problemy sztuki, gdyż często wracał do nich w swojej twórczości. Walczył na wielu frontach, do końca twórczy i aktywny, niesyty nowych bodźców, które w późnym okresie miały wyraźnie odmienić jego twórczość. Zaiste, miał prawo wyznać o sobie:"Nie urodziłem się dla żadnej z ziemskich bitw, lecz ani jednej z nich mi los nie odjął."
Opracowały: Anna Rogowska-Mrówczyńska, Aleksandra Zińczuk
Składamy serdeczne podziękowania Rodzinie Józefa Łobodowskiego, Państwu Tomankom: Panu Adamowi, Pani Ewie, Panu Stanisławowi, Pani Ewelinie, Panu Konradowi i Panu Kamilowi za zgodę na publikację tekstów Józefa Łobodowskiego oraz udostępnienie domowego archiwum.
Kopiowanie zamieszczonych materiałów i ich wykorzystywanie bez zgody autorów jest zabronione
1997 - ; Wszystkie prawa zastrzeżone; Ośrodek Brama Grodzka - Teatr NN, ul Grodzka 21, 20-112 Lublin
powered by prothostingserwery