Marcin Skrzypek: Chciałbym poprosić kolegę, który przygotował prezentację na temat dróg rowerowych i problemów rowerzystów.
Aleksander Wiącek: Jestem przedstawicielem Porozumienia Rowerzystów. Moja prezentacja pt. „Czy można być rowerzystą w Lublinie?” ma na celu ukazanie problemu społecznego, jaki niesie za sobą jazda na rowerze.
1. Dlaczego warto postawić na rower?
● Jest przyjazny dla środowiska i zdrowia
● Rower nie stoi w korku, dzięki temu szybciej dociera do celu
● nie potrzebuje paliwa i kasowania biletów
● zajmuje osiem razy mniej miejsca niż samochód
2. Dlaczego tak mało osób jeździ na rowerach?
● Bo Lublin nie jest miastem, w którym można bezpiecznie poruszać się na rowerze
● Bo w Lublinie w niewielu miejscach można bezpiecznie zostawić rower
● Bo w Lublinie ludzie nie są świadomi wymienionych wyżej korzyści
● Bo w Lublinie rower oznacza rekreację, a nie komunikację i nikt nie chce tego zmienić
3. Co więc będzie jeśli nic z tym nie zrobimy?
● Lublin zginie w korkach i udusi się w spalinach, gdyż samochodów z każdym dniem przybywa, a dróg by je pomieścić – nie
● Ludzie będą coraz bardziej sfrustrowani traceniem cennego czasu na mieście, a przy okazji własnego zdrowia
Codziennie przejeżdżam dystans 15 km z Kaliny na ul. Nałęczowską. Codziennie przejeżdżam przez bardzo ruchliwe skrzyżowania i bardzo często pokonuję tę trasę szybciej rowerem niż moi koledzy samochodami.
4. Gdzie jest powód takiego stanu rzeczy?
● Projektowaniem i budową dróg dla rowerów najczęściej zajmują się osoby dla których rower nie jest środkiem codziennej komunikacji
● Z powyższego wynika problem, iż osoby te nie są świadome trudności z jakimi borykają się rowerzyści i korzystający z tych dróg.
To nie jest jakiś zarzut personalny, tylko stwierdzenie problemu.
5. Jak można to zmienić?
● Połączyć doświadczenie rowerzystów z możliwościami decyzyjnymi osób odpowiedzialnych za infrastrukturę
6. Żeby zrozumieć rowerzystę, trzeba znaleźć się w jego sytuacji.
● Żeby zrozumieć dlaczego tak mało osób wybiera rower trzeba doświadczyć problemów z jakimi muszą się zmierzać rowerzyści:
Problem 1. Ilość (brak) dróg rowerowych
Problem 2. Nawierzchnia – dlaczego niektórym rowerzystom podoba się nawierzchnia z kostki brukowej? - ponieważ nigdy nie jeździli po idealnie gładkiej powierzchni asfaltowej
Dlaczego większość rowerzystów NIE CHCE kostki brukowej? - Bo jazdę po niej można porównać do jazdy samochodem
po autostradzie z betonowych płyt.
Specyfika polbruku sprawia, że najczęściej jest on nierówny już zaraz po ułożeniu.
A z każdym rokiem użytkowania jest coraz gorzej
Stan nawierzchni na drogach rowerowych wyznaczonych na chodnikach jest bardzo często fatalny.
Trudno więc się dziwić, że rowerzyści w takiej sytuacji wolą jeździć po ulicy, choć to powoduje łamanie przepisów.
Problem 3: Krawężniki.
Większość krawężników na przejazdach rowerowych nie znajduje się na poziomie jezdni.
Dla rowerzysty jest to tak samo „wygodne”, jak dla kierowców progi zwalniające
Czasami zdarzają się wyjątki, niestety - tylko czasami.
Problem 4: Przejazdy rowerowe
Brak przejazdów rowerowych albo wydłuża czas jazdy, albo powoduje łamanie przepisów.

W przypadku dróg rowerowych wyznaczonych na chodnikach można jeszcze zrozumieć.

Ale w przypadku nowych dróg rowerowych?

Problem 5: Drogi pieszo-rowerowe
Drogi rowerowe budowane są najczęściej razem z chodnikiem...
...co sprawia, że piesi często nie odróżniają chodnika od drogi rowerowej...
 
...a rowerzyści drogi rowerowej od chodnika.
Problem 6: Przystanki autobusowe
Droga rowerowa i przystanek – miejsce szczególnie niebezpieczne.

Brak rozgraniczenia powoduje, że oczekujący stoją a drodze dla rowerów.
Problem 7: Ogrodzenie
Stalowe barierki umieszczane zbyt blisko drogi rowerowej powodują jej zwężenie i ryzyko kolizji.
Problem 8: Widoczność
Brak należytego utrzymania zieleni powoduje zarastanie rzadziej używanych dróg rowerowych.
W przypadku głównych tras rowerowych roślinność ogranicza widoczność na zakrętach...
...i implikuje niebezpieczne sytuacje.
Problem 9: Sygnalizacja świetlna
Sygnalizacja wzbudzana na skrzyżowaniach hamuje płynność ruchu rowerowego (i pieszego).
Problem 10: Stojaki rowerowe
„Wyrwikółka” -czyli tzw. Stojak rowerowy.
Przykład Gali wzorem dla innych – pierwsze profesjonalne stojaki rowerowe w Lublinie.
Problem 11: Ulica.
A gdy zostaje tylko ulica, na której jesteś wrogiem większości, a na każdym kroku możesz się znaleźć pod kołami samochodu...
...nie jest wesoło.
Marcin Skrzypek: Dziękujemy. Mamy więc jasno sprecyzowane problemy i rozterki rowerzystów. Poza wspomnianymi są jeszcze inne.
Rowerzysta: Ścieżka wzdłuż Zalewu jest zbyt wąska – szczególnie na potrzeby sobotnio-niedzielne w lecie.
Marcin Skrzypek: Ona powstała jako strategiczny kręgosłup Lublina – ścieka rekreacyjna wzdłuż Bystrzycy, ale ona nie spełnia już swojego zadania, jest za wąska.
Rowerzysta: Jeśli chodzi o rowerzystów, to wystarczyłaby, ale dochodzą jeszcze piesi. Spacerują rodziny i ta trasa powinna być dużo szersza i odseparowana.
Wojciech Krakowski: To jest ścieżka rekreacyjna i da się nią przejechać, jeśli nie jeździ się szybko. Można się natomiast zastanowić nad przedłużeniem ścieżki do końca, do ul. Cienistej. Bo kiedy kończy się ścieżka wybrukowana, to zaczyna ścieżka naturalna, ale ona się nie sprawdza – są koleiny po samochodach itd. Wspólnie powinniśmy zadbać o oświetlenie tej ścieżki i dokończyć ją.
Mieszkańcy okolic Zemborzyc: My jako mieszkańcy tamtych okolic mamy problem – nowowybudowana ścieżka jest zalewana przez wody opadowe. One tam zalegają, nie ma żadnych przepustów – jest rów, ale on nie wystarcza. Oglądaliśmy projekty, ale nikt nie słuchał naszych uwag ani próśb.
Marcin Skrzypek: Panie dyrektorze, więc jak to jest sugestiami? Mieszkańcy mieli i mają nadal sugestie, ale nie są wysłuchiwani, nie rozwiązuje się ich problemów.
Eugeniusz Janicki: To nie jest pytanie do mnie, to teren należący do MOSIR-u. Ale jest jeszcze taka kwestia, że jest to wał Zalewu Zemborzyckiego, a ingerencja w wał nie jest taka prosta. Przy okazji ścieżki nie można zmieniać wału.
Odnośnie stojaków: w Holandii widziałem tylko „wyrwikółka”. One są bardziej estetyczne, ale takich stojaków jakie pan zaprezentował, nigdzie nie widziałem, one są już zbyt skomplikowane, wymagają mocowania itp.
Marcin Skrzypek: Obawiam się, że nasze sugestie nie zostaną wysłuchane. Myślę, że warto je przygotować, szczegółowo opracować, tylko boję się takich reakcji: my mówimy np. jakie stojaki są najlepsze i od razu pojawia się głos, że nie mamy racji. Najprostszym stojakiem jest U-kształtny pręt, jak np. przed gmachem Politechniki.
Eugeniusz Janicki: To jest okropne, nieestetyczne – jak to będzie wyglądało np. na deptaku?
Marcin Skrzypek: Właśnie – czy to ma być ładne czy użyteczne? Boję się co to oznacza, że część dróg dla rowerów nie może być asfaltowa. Na poprzednich spotkaniach również był wysuwany argument, że kostka jest na ścieżce wzdłuż Bystrzycy, bo jest ona zalewana. Ale nie cała droga jest zalewana, a w całości jest z kostki. Boję się się takich kontrargumentów, które są całkowitym podważeniem sugestii.
Mam dane z Gdańska dotyczące wyceny kostki i asfaltobetonu sprzed kilku lat – bruk zawsze jest droższy niż asfalt.
Henryk Król (Klub Welocyped przy oddz. Miejskim PTTK): Uprawiam turystykę od lat 60. i w latach 70. 80 miałem możliwość przemieszczania się także poza granicami Polski. Chciałem przekazać kilka spraw:
1.Przydałby się mostek przez rzekę (jak np. w miejscu, gdzie zjeżdża się ul. Nadbystrzycką, później wąwozem z Czubów) tam, gdzie się zjeżdża koło Lidl'a. On spowodowałby, że nie trzeba będzie robić objazdu koło stadniny. Tam jest bardzo mała przepustowość i mnóstwo rowerzystów czeka, by móc przejechać. To nie wymaga dużych kosztów, a bardzo by nam pomogło.
2.W kwestii pasów na poboczach, to sądzę, że jest dużo więcej ulic, na których można byłoby je wytyczyć.
3.Miasto zapomniało o części wschodniej Lublina. Zemborzycka – tam może być asfalt, można go poszerzyć i po jednej stronie żywopłotu zrobić drogę dla rowerzystów, a po drugiej dla pieszych. Trzeba też zadbać o dolinę Czerniejówki, żeby część lublinian miała bezpieczny dojazd do miasta.
4.Przy projektowaniu ścieżek nie wolno zapominać o jednej rzeczy: są ścieżki główne: w stronę Pojezierza do Woli Uhruskiej, na Powiśle; powinna być trasa w dolinę Ciemięgi, w dolinę Bystrzycy – żeby te drogi zgrywały się ze sobą.
5.Czy nie można wykorzystać asfaltu z Czubów na Węglin, do Konopnicy i dalej. By dotrzeć do Kazimierza?
6.Jeśli chodzi o bezpieczeństwo: widziałem, jak rowerzysta wylądował na ławce ustawionej przy samym asfalcie, koło Dworku Grafa – zdecydowanie za blisko ścieżki są ustawione ławki, ponadto ludzie zabierają miejsce rowerzystom siedząc na ławkach z wyciągniętymi nogami...To nie jest ścieżka. Trzeba ją poszerzyć, położyć porządną asfaltową nawierzchnię i odsunąć ławki.
7. Czy przewidziano kiedykolwiek, że ścieżki rowerowe będą sprzątane – tak jak chodniki, drogi? Miasto zapomniało o tym. Większość rowerzystów wiosną unika ścieżek rowerowych, bo się nie nadają do użytku. Są zaśmiecone szkłami, itp. - nie da się jeździć.
8.Nie ma stojaków na rowery przy urzędach, w innych miejscach, w których są potrzebne. Ja zrobiłem projekt takich stojaków, cztery zostały wykonane – ja jako rowerzysta uważam, że tak właśnie powinny wyglądać dobre stojaki. Zrobię zdjęcia i przekażę.
Wojciech Krakowski: Na razie mogę ustosunkować się do kwestii ścieżki do Cienistej: przeszliśmy tę ścieżkę raz jeszcze do końca, z poszczególnymi wydziałami, zobaczyliśmy ile to kosztuje; dziś chciałbym prosić Stowarzyszenie o wsparcie, abyśmy wspólnie zajęli się tą sprawą, bo warto. Tam jest 2,4 km do dokończenia i jeszcze trzeba ją oświetlić. Koszt przedłużenia wynosi 2,8mln
Marcin Skrzypek: W bruku czy w asfalcie?
Wojciech Krakowski: Mówimy o bruku.
Marcin Skrzypek: To w asfalcie będzie 400 tyś. taniej.
Wojciech Krakowski: To zrobimy, tak, żeby było taniej. I oświetlenie ok. 800 tyś. W sezonie letnim byłaby to ścieżka do jeżdżenia na rowerze, w sezonie zimowym – na nartach. Dodam, że moim zdaniem najważniejsze jest to, aby tworzyć nowe ścieżki, natomiast szczegóły są do uzgodnienia.
Eugeniusz Janicki: Brawo! Niech pan jeszcze tylko przeznaczy środki.
Wojciech Krakowski: Ze środkami rozmawiam. Wystąpię z interpelacją do pana prezydenta, żeby znaleźć środki na nowe drogi rowerowe.
Student ze Słubic: Mieszkam w Słubicach od czterech lat, wcześniej mieszkałem w Jarocinie. W Jarocinie działają dwie grupy kolarstwa: górskie i szosowe. Partnerem Jarocina jest miasto holenderskie i Holendrzy pokazali nam w jaki sposób robić ścieżki rowerowe. Początkowo nasza ścieżka miała tylko 2 km, teraz ma 15 km. Częściowo jest asfaltowa, częściowo wyłożona kostką brukową, nie odbywały się na ten temat żadne konsultacje tak jak tutaj, nie ma też jakichś specjalnych regulacji prawnych. Mimo, że są tam barierki, ławki itp., każdy tę ścieżkę zaakceptował, również kolarze.
Druga sprawa: Słubice. Tu jest ścieżka rowerowa 45-km. Jest to ciąg pieszo-rowerowy, zbudowany całkowicie z kostki brukowej. Ponadto jest zbudowana na wale przeciwpowodziowym, z oby stron są spady, o odległości 5m nie było mowy. Więc wydaje mi się, że można to jednak załatwić w nieco inny sposób, bez zbędnych emocji.
Marcin Skrzypek: My jednak jesteśmy w Lublinie, a jeśli chodzi o emocje, to powiedziałbym, że były w granicach 0 stopni (śmiech). Dziękuję bardzo za przybycie i za dyskusję.
|