|
Fragment związany z miejscowością: Lublin
Dotyczy okresu: po 1944 roku
Wyjazd do Izraela - Pos�uchaj: 
Bał się klimatu. Bał się języka. Po przyjeździe do Izraela chyba musiał się nauczyć hebrajskiego. Kochał Polskę. Kulturę polską, literaturę. Gdy wjeżdżał, prosił nas, to znaczy panią doktor Narbutowicz i mnie, żeby mu przysyłać literaturę polską. Robiłyśmy to. I nawet jest w rękach pani doktor Skowrońskiej jeden z listów, w którym mi pani profesorowa dziękuje za książki.Ciężko mu było się rozstać z Polską, naprawdę. Kochałten kraj. Ale najbardziej kochał Lwów. Rodzinne miasto. Z Izraela przysyłał przyjemne listy i pamiętam, ze przysyłał pomarańcze dla pani Narbutowiczowej, która miała dwóch synów, więc przede wszystkim z myślą o dzieciach. Przysyłał i do mnie, ale oczywiście rozumiał, że ja będę się dzielić z pozostałymi kolegami i koleżankami, co robiłam. Niektórym przysyłał na przykład takie drobiażdżki, jak ołówki wieczne. No, był przyjemny.Nigdy nie wrócił do Polski.Nigdy, bo szybko umarł. To chyba był jakiś nowotwór. Gruczolak, czy coś takiego. Szybko umarł. Dostałam od syna karteczkę z zawiadomieniem, że papa tego i tego dnia umarł. Nic więcej. Nic. No, smutne to było. No, oczywiście odesłaliśmy telegramem za słowami żalu i współczucia dla rodziny i chyba na tym się skończyło.
zobacz całą relację
|