TNN.PL              O nas    Leksykon "Pamięć Miejsca"    Przeczytaj! - Patrz! - Posłuchaj!    Przewodnik    Kontakt   
TNN.PL > Pamięć Miejsca > Historia Mówiona

Bogucki Kazimierz


Fragment związany z miejscowością: Lublin
Dotyczy okresu: II wojna światowa


Pomoc dla getta - Pos�uchaj:

Z gettem utrzymywałem stosunki. Jak przyszła pora zelektryfikowania pierwszego miasta powiatowego, które nazywało się Lubartów, to Związek Elektryfikacyjny nie miał pieniędzy na zapłacenie tysiąca liczników [...]. Więc pojechałem i uzyskałem kredyt od pana Konerta [właściwe nazwisko: Kohn], kogoś prawie jak przyjaciela. Byliśmy w stosunkach handlowych i pomagaliśmy sobie wzajemnie. Ten bez wahania podpisał się pod poleceniem w fabryce, żeby przysłali liczniki na nasz adres, a ode mnie wziął weksle.
Jak się dowiedziałem, że Konert też jest i ma już łączność zapewnioną kanałami z ulicą Zielną, tam był wylot jednego z kanałów, [dokładnie w miejscu, gdzie] była firma elektrotechniczna, prowadzona przez byłego Żyda, przechrztę, udzielił mi azylu w swojej firmie. Przechowywałem [tam] silniki, co było pretekstem do odwiedzania firmy. Wtedy włączałem się do rozmów z tymi, którzy o coś do getta prosili. Zorganizowałem, jak ja to nazywam, małą szajkę inżynierów z firmy Szpotański i ze Związku Elektryfikacyjnego. Składaliśmy się na drobne narzędzia do prac elektrotechnicznych: przewody, rurki przewodowe. Kupiłem z tuzin grzałek elektrycznych do herbaty, bo o to prosili. Jeden z polskich policjantów, którzy tam chodzili na dyżury... Poznałem go, przyjrzawszy mu się dokładnie, uprosiłem, żeby wziął jedną grzałkę i takiemu a takiemu więźniowi na ulicę taką a taką wręczył. I ten numer powtórzyliśmy z 6 albo 7 razy. Marek Konert, szef firmy, był nam za to bardzo wdzięczny.
Marek Konert był wspaniałym fachowcem. Wystarczyło podać [mu] jakiś drobiażdżek z przyrządów elektrotechnicznych, on spojrzał, obejrzał i mówił: „A to jest detal od silnika olejowego, takiej a takiej mocy, do transformatorów takiej a takiej mocy.” Imponował nam wszystkim, którzy w energetyce pracowali.
Ja i ta szajka inżynierów składała się na pomoc dla warsztatu, który pracował w getcie. Więźniowie sądzili, że to im pozwoli dłużej przetrwać. To trwało ze 2 lata.

zobacz całą relację

wstecz

 

Kopiowanie zamieszczonych materiałów i ich wykorzystywanie bez zgody autorów jest zabronione
1997 - ; Wszystkie prawa zastrzeżone; Ośrodek Brama Grodzka - Teatr NN, ul Grodzka 21, 20-112 Lublin

powered by prot hosting serwery

Wspłpraca: