W XVI w. na stołach królowały przede wszystkim
mięsiwa, pieczone bądź gotowane, czyli tzw. potrawki. W postaci
pieczonej spożywano wówczas głównie kurczęta, kapłony
(specjalnie utuczone młode koguty), gęsi, pieczenie wołowe,
cielęce, wieprzowe i baranie. Do potraw gotowanych używano drobiu,
wołowiny, cielęciny, jagnięciny, głów cielęcych i ozorów. Na
dworach szlacheckich i magnackich dużym powodzeniem cieszyła się
również wszelakiego rodzaju dziczyzna. Pamiętać przy tym należy,
że sam król Zygmunt II August był zapalonym myśliwym, tak więc
na pewno na jego dworze takie mięso jadano dosyć często. I tak
między staropolskimi potrawami można odnaleźć pieczenie z łosia,
żubra, tura i bawołu, a ponadto takie osobliwości jak łapy
niedźwiedzie czy pryski, czyli łosie chrapy.
Przyprawy do mięs były zazwyczaj stosowane w dużych
ilościach. Także ich asortyment był niezwykle bogaty. Nie sposób
wymienić tutaj zatem: pieprzu, rodzynek wielkich i małych,
kaparków, masła, mleka, imbiru, cynamonu, kwiatu muszkatołowego,
szafranu, cukru białego, cebuli, pietruszki, suszonych jabłek, octu
piwnego, winnego i domowego, wina, cytryn, goździków, szczawiu,
migdałów, musztardy domowej, papryki, smalcu i słoniny, oraz soli.
Mięso spożywano z sosami, ogórkami, rzepą,
krupami, morelami, bułkami i grochem.
Zupy nie są wzmiankowane zbyt często. Zjadano je w
niedużych ilościach, często już po odpowiednim zagęszczeniu,
jako sosy dodawane do potraw gotowanych, tzw. potrawek.
Szczególnie duża rozmaitość panowała wśród
sosów, zwanych juchami. Znano m.in. sos szary z tartej cebuli,
czerwony z wiśniowego soku, czarny z powideł śliwkowych, czy też
żółty przyrządzany z szafranu.
Ważnym składnikiem kuchni staropolskiej były
również różnego rodzaju kasze, a także potrawy mączne, do
których należały kluski, łazanki, racuchy, placki, no i
oczywiście pierogi, które przywędrowały do nas z terenów Rusi.
Ta ostatnia potrwa jest niewątpliwie jedną z najstarszych tego
typu, o czym świadczy sięgające XIII wieku porzekadło „Święty
Jacku z pierogami”.
Polacy, jak wszyscy zresztą Słowianie, od dawna
uchodzili za wielkich miłośników grzybów. Oczywiście w domach
szlachty, magnaterii i zamożnego mieszczaństwa jadano
najszlachetniejsze odmiany, czyli borowiki, smardze, rydze oraz
trufle.
Na wety, czyli na deser, podawano najczęściej:
świeży groch w strączkach, poziomki, trześnie (obecnie
czereśnie), gruszki, wiśnie, morele, śliwki oraz sery ze słodkiej
śmietany.
Pijano głównie piwo oraz wina, i to w dość dużych
ilościach, zważywszy na ilość używanych przypraw.
Kuchnia litewska
Litwa od samego początku swej historii była
terenem, na którym mieszały się wpływy państw ościennych,
przede wszystkim Polski i Rusi. Tak więci kuchnia litewska stanowi
swoistą mieszankę potraw polskich i ruskich, a także narodowych
dań ludności zamieszkujących tereny Wielkiego Księstwa, np.
Tatarów. Na pewno kuchnia ta nie odbiegała w znacznej mierze od
tego co spożywano w XVI w. na terenie Korony, a ponadto w tym czasie
nastąpiła już znaczna asymilacja przez szlachtę litewską
obyczajów panujących w Królestwie Polskim, w tym też niewątpliwie
nawyków żywieniowych. Były jednakże pewne potrawy szczególnie
charakterystyczne dla obszarów Wielkiego Księstwa. Należały do
nich niewątpliwie buraki i boćwina oraz kapusta z grzybami. Jak
pisze Hiacynt Przetocki, autor poematu pochodzącego z połowy XVII
w. pod tytułem „Postny obiad abo zabaweczka”:
„Czego się Litwie nie chce, to my za przysmaki
Mamy Poście na stole niewdzięczne boraki.
Wszystkiego nam dostawa, jednej rzeczy mało,
Boćwiny jeszcze w Polskiej kuchni nie dostało.
A taze kapustę z grzybami:
Litewski pewnie przysmak, kapusta z grzybami:
W Wilnie ją stawiaj na stół między półmiskami.”
Kolejnym charakterystycznym litewskim przysmakiem był
chłodnik czyli zupa na zimno z buraków, ogórków, kwaśnego mleka,
śmietany, jajek, koperku. Ponadto nie sposób w tym miejscu nie
wymienić jeszcze słynnych litewskich kołdunów. Były to małe
pierożki nadziewane surowym farszem i gotowane w zupie.
Charakterystyka kuchni staropolskiej
Zauważyć należy, że kuchnia staropolska była
bardzo ostra. Zarówno do potraw mięsnych jak i jarskich używano
ogromnych ilości przypraw i ziół, i to nie tylko tych rosnących w
przydomowych ogródkach, jak majeranek, cząber, kminek, koper czy
bazylia, ale również kosztownych, importowanych „korzeni”:
pieprzu, szafranu, gałki muszkatołowej, cynamonu, imbiru, anyżu
czy goździków.
Przygotowywane potrawy były również niezwykle
tłuste, gdyż właśnie po ilości tłuszczu oceniano zasobność
domu.
Wbrew ogólnie przyjętemu poglądowi w kuchni
naszych przodków nie brakowało warzyw. Tak zwaną „włoszczyzną”
określano jedynie przywiezione przez Bonę, a nieznane na naszych
terenach, sałaty i kalafiory. Rzeczywiście nie cieszyły się one
dużą popularnością wśród szlachty, najczęściej podawano je na
dworach magnackich. W kuchni staropolskiej wykorzystywano najczęściej
kapustę, słodką lub kwaszoną, niekiedy też łączone te dwa
rodzaje. Przygotowywano z niej farsz do pierogów i różnego rodzaju
bigosy. Jedzono chętnie także ogórki świeże i kwaszone,
marynowane i solone grzyby oraz buraki. Do dań mięsnych dodawano
dużo pietruszki, marchwi, czosnku i cebuli. Podawano także wiele
potraw z roślin strączkowych, zwłaszcza grochu.
Jadano smacznie i przede wszystkim bardzo obficie.
Magnaci, bogata szlachta i bogate mieszczaństwo spożywali dziennie
ok. 7000 kalorii, czeladź folwarczna ok. 4000 kalorii, a chłopi ok.
2000 kalorii.
Kuchnia codzienna
Na co dzień w znacznej części szlacheckich domów
jadano zwykle skromniej i mniej wymyślnie. Świadczą o tym
zachowane przekazy w dziełach literackich z rzeczonego okresu.
Mikołaj Rej „marcypan, limonie i kapary”, a nawet kaszę ryżową
zalicza do nierozsądnych zbytków, bo jak podaje „ przodkowie
nasi, zjadłszy gęś a smażoną pieczenię, a groch z jagłami,
postawiwszy donicę na stole pieprzem natartą zpiwem i grzankami,
używali wolnych a wesołych myśli.”
Także Stanisław Słupski w „Zabawach orackich”
pisze:
„Usiadłszy sobie, jak gospodarz prawy,
Przy ciepłym piecu, abo u komina,
Z miłym sąsiadem napijasz się wina,
Abo też miodu doma syconego,
Piwa dobrego prawie pszenicznego. (...)
Dobra pieczenia górna w tłustym wole,
Gąska pieczona a kapłon w rosole,
I sztuka mięsa, albo cielęcina,
Głowizna z chrzanem, z koprem jagnięcina,
Prosiątko tłuste, a szperka w jarzynie:
Nie myśli drugi nigdy o zwierzynie.
Acz i zajączka może dostać w lesie,
Czasem i sarnę oracz w dom przyniesie.
O rybę łacno, ma sadzawki w domu (...).”
Co do potraw i przekąsek specjalnie polskich,
niewykwintnych (jak pisze W. Łoziński szlachecko – codziennych)
dysponujemy opisem przybyłego do Polski w 1632 r. Francuza Beauplan.
Mianowicie przytacza on: kapustę kwaśną z wędzoną słoniną,
kaszę jęczmienną, pierogi, kluski z serem, łazanki gryczane z
makowym mlekiem, na wety zaś ser, śmietana, owoce, cukry i groch
roztarty ze słoniną.
Uroczyste obiady
Co innego jednak stanowiły biesiady wydawane w
święta i przy różnych uroczystościach rodzinnych jak ślub czy
chrzest. Ucztowano wówczas wystawnie i z pompą. Dysponujemy wieloma
opisami, jakimi wówczas potrawami się raczono. Jako najlepszy
przykład można przytoczyć menu obiadu wydanego dla grona
profesorów Uniwersytetu Jagiellońskiego przez ówczesnego
prokuratora kanonika mgr Marcina z Pilzna. Składało się ono z
sześciu dań.
„Pierwsze danie: Mięsa
wołowe gotowane i ozory wołowe z sosem kaparowym i z ogórkami
świeżymi solonymi oraz kruszki, przyprawione imbierem; całe
kurczęta w potrawce z ryżem i mięso cielęce w potrawce. Tamto i
to na półmiskach.
Drugie danie: Kurczęta
przyprawione wonnymi korzeniami, z rodzynkami większymi i mniejszymi
i cynamonem.
Trzecie danie: Pieczeń
wołowa i cielęca, pieczone kurczęta, musztarda.
Czwarte danie: Gęsi w
czarnej jusze warzone z przyprawą z goździków.
Piąte danie: Ryżowa
kasza na mleku z cukrem. Rzepa z baraniną na półmisku.
W XVI w. u katolików poszczono nie tylko w adwencie
i w okresie Wielkiego Postu przed Wielkanocą. Post obowiązywał
również w wigilie dni poświęconych patronom kościelnym, a także
w środy, piątki i soboty. Podobne zasady obowiązywały również w
kościele prawosławnym, w którym podobnie znano wiele dni postnych,
m. in. wszystkie środy i piątki. Rygorystyczne przepisy kościoła
w tych kwestiach wywoływały mnóstwo sprzeciwów, głównie w
czasach reformacji i ze strony protestantów, ale nie tylko. Niektóre
z ówczesnych wypowiedzi na ten temat przetrwały do dziś dnia w
postaci przysłów, takich jak „postem Pana Boga nie przekupisz”
czy „kogo kapłon nie potępi, tego szczupak nie zbawi.” Należy
jednak zauważyć, że tradycja poszczenia zapisała się głęboko w
obyczajowości polskiej. Jak zauważa Aleksander Brückner dla
szerokich kręgów ludności obyczaje katolickie znaczyły tyle, co
obyczaje polskie. Ciekawa jest również historia związana z
przywiezieniem wXVI w. przez biskupa płockiego Erazma Ciołka z
Rzymu papieskiego zezwolenia na jadanie mięsa w środę. Cytując w
ślad za Hanną Szymanderską „ nie znalazł się wtedy nikt w
całem Królestwie Polskiem, któren by chciał z pozwolenia tego
korzystać.” Po raz pierwszy na królewskim stole mięso podano w
środę w 1548 r., podczas stypy rządzonej po śmierci Zygmunta I
Starego. Powodem tego była obecność wielu Niemców, którzy już
od dawna w ten dzień nie pościli.
Kuchnia postna
W magnackich dworach, u szlachty i zamożnych
mieszczan post nie bywał jednak zbyt surowy. Powstrzymywano się
wówczas głównie od spożywania mięsa i masła, nie ograniczając
przy tym ilości potraw. Zdarzało się, że w postach pojawiało się
na stołach nawet i ponad dwadzieścia półmisków zawierających
różnorakie dania. Objadano się wówczas wymyślnie przyrządzanymi
rybami, a także tzw. maślanymi śniadami i kolacjami z pieczywa i
nabiału. Popularne były też grzanki posypywane cukrem lub solą,
rumienione na rożnie i podawane na wieczerzę, najczęściej z
polewką z grzanego piwa z grzankami lub serem. Do postnego
repertuaru należały też liczne zupy, czy też polewki. We
wspomnianym już poemacie „Postny obiad abo zabaweczka”, autor
wymienia następujące ich rodzaje: migdałowa z ryżem i rodzynkami,
winna, birembrut (piwna), kaparowa („kogo śledziona boli, niechaj
przymknie sobie kaparowej polewki”), kisiel szlachecki, grucę
(krupnik), barszcz, grochówkę („...jeśli ma pieprz i chleb
przysmażany, może stanąć bezpiecznie przed Pany.”) oraz
najstarszą polskę zupę, znaną już w XIII w., czyli żur. Oprócz
tego na co bardziej bogatszych stołach pojawiały się inne liczne
przysmaki stanowiące pewne odstępstwo od kuchni postnej.
Największym z nich był ogon bobra, czyli plusk oraz mięso wydry a
także żółwia. Bóbr podobnie jak wydra uważany był jeszcze do
końca XIX w. za rybę. Surowe zasady postu próbowano obchodzić na
wiele różnych sposobów. I tak z mięsa gotowanych ryb
przygotowywano farsz, z którego formowano następnie gęsi,
prosięta, kaczki lub też zające. Zdarzały się jednak i sytuacje
odwrotne. Z mięsa i tłuszczu sporządzano masę, z której
formowano różnego rodzaju ryby czy też skorupiaki. Zresztą i tak
ogromna ilość przypraw sprawiała, że pierwotny smak spożywanej
potrawy nie zawsze był do odróżnienia.
Co jadano w trakcie obrad Sejmu Lubelskiego
Nie dysponujemy niestety żadnymi przekazami na temat
co jadano podczas sejmu unijnego w Lublinie. Pozostają nam jedynie
przypuszczenia na podstawie ogólnych informacji na temat kuchni
szesnastowiecznej. Na pewno królowały potrawy z mięsiwa, tłusto
okraszone i mocno korzenne. Za to podpisanie aktu pieczętującego
związek pomiędzy Polską i Litwą miało miejsce w piątek 01 lipca
1569 r. Tym samym oznacza to, że na pewno wszyscy biorący udział w
tym doniosłym wydarzeniu, a nie będący wyznania protestanckiego,
zachowywali post od mięsa. Lecz któż wie, może po zakończeniu
uroczystości dziękczynnych, na wieczerzy u króla i możnych
wniesiono z tej okazji przepyszną żółwią zupę lub też ogony
bobrów żyjących w Bystrzycy?
Opracowała Ewa Sękowska
Literatura
Hanna
Szymanderska, Kuchnia postna. Przepisy dawne i nowe, Świat Książki,
Warszawa 2007.
Władysław
Łoziński, Życie polskie w dawnych wiekach, Wydawnictwo Literackie,
Kraków 1969.
Antoni Karbowiak, Obiady
profesorów Uniwersytetu Jagiellońskiego w XVI i XVII wieku, Tow.
Miłośników Historyi i Zabytków Krakowa, Kraków 1900, w
Biblioteka
Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy, w zasobach Kujawsko –
Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej.
Stanisław
Słupski, Władysław Stanisław Jeżowski, Stanisława
Słupskiego z Rogowa Zabawy orackie 1618 i Władysława Stanisława
Jeżowskiego Oekonomia 1638, Drukarnia C. K. Uniwersytetu
Jagiellońskiego, Kraków 1891, w Biblioteka
Kórnicka PAN, w zasobach Wielkopolskiej Biblioteki Cyfrowej.
Hiacynt
Przetocki, Postny obiad abo zabaweczka wymyślona przez P. H. P. W.,
Akademia Umiejętności, Kraków 1911, w Biblioteka Kórnicka PAN, w
zasobach Wielkopolskiej Biblioteki Cyfrowej.
Kopiowanie zamieszczonych materiałów i ich wykorzystywanie bez zgody autorów jest zabronione
1997 - ; Wszystkie prawa zastrzeżone; Ośrodek Brama Grodzka - Teatr NN, ul Grodzka 21, 20-112 Lublin
powered by prothostingserwery