TNN.PL              O nas    Leksykon "Pamięć Miejsca"    Przeczytaj! - Patrz! - Posłuchaj!    Przewodnik    Kontakt   
TNN.PL > Pamięć Miejsca  > Biografie > Leksykon biograficzny Ośrodka "Brama Grodzka - Teatr NN" > Julia Hartwig > Julia Hartwig. Lublin > Julia Hartwig. Wiersze o Lublinie
Julia Hartwig "Niepotrzebne skreślić"

z tomu „Bez pożegnania”

 

Było nas pięcioro

Skąd przyszło do głowy rodzicom żeby rodzić tyle dzieci?

Nazwiska trojga znalazły się w encyklopedii

Nie ma jednak pewności czy nie znikną w jej następnych wydaniach

ustępując miejsca komuś ważniejszemu

Jeśli jednak same talenty okażą się mało trwałe

być może pozostanie coś co kiedyś

zapewniało dobre imię: przyzwoitość

„bonne souche” mówią Francuzi

a idzie po prostu o mniej więcej czyste rachunki

 

Wszystko co w nas najlepsze pochodziło od matki

Ale ona szybko nas opuściła

nie mogąc podźwignąć ciężaru cudzoziemskości

 

Jeśli można tak to nazwać: kochaliśmy się wszyscy

Ale nasze drogi szybko się rozeszły

 

Jaki był nasz ojciec – nikt z nas tak naprawdę się nie zastanawiał

Jego energia przewyższała energię całej naszej piątki

Wciąż zapracowany nie zajmował się nami zbytnio

ku naszemu zadowoleniu

Nie sprawialiśmy mu zresztą większych kłopotów

życie prowincjonalne nie wystawiało nas na zbyt wiele pokus

 

Był fotografem starej daty

Zawód ani lepszy ani gorszy od innych

przed rewolucją żył w Moskwie z młodą żoną i małymi dziećmi prawie luksusowo

w Lublinie zdobył sobie należne mu miejsce i szacunek

coś na kształt lokalnej sławy

 

Najczęściej robił zdjęcia rodzinne i portrety

ale jego temperament sprawił że stał się pierwszym fotograficznym reporterem w swoim mieście

Potrafił przed wojną zatrzymać pochód pierwszomajowy

żeby zrobić demonstrantom zdjęcie

z wysokości rozstawionego na chodniku stołu

z którego jak strach na wróble wysterczał statyw jego staromodnego aparatu

nakrytego ciemną płachtą

 

Kochał teatr i operę

i pracując w ciemni wygwizdywał melodie ulubionych arii

Palce miał zawsze brązowe od kwasów

ale moment ukazania się na papierze obrazu

który utrwalał minioną chwilę

napełniał go wyraźnym zadowoleniem

 

Miał bibliotekę rosyjskich klasyków w oryginale

i czytał wieczorami leżąc w łóżku

póki zmęczenie nie zamknęło mu oczu

 

Niechętnie wysupływał pieniądze na mój nowy fartuszek szkolny

i robił to tylko wskutek perswazji wychowawczyni klasowej

Zdarzało mu się jednak wydawać czasem pieniądze na rzeczy najzupełniej zbyteczne

na kryształowy wazon lub staroświecki zegar

 

Nieraz odprowadzał mnie do szkoły

Bywało też że przynosił mi na szkolną pauzę zakupioną w sklepie bułkę z szynką

polecając doręczenie woźnej która zamiast pilnować porządku

musiała uganiać się za mną po korytarzach lub po boisku szkolnym.

 

Nie miał zwyczaju ani czasu na prowadzenie z nami rozmów

był jednak dumny z naszych postępów w nauce

Wszyscy z nas mniej więcej wiedzieli czego chcą

Tylko mój najstarszy brat bardzo piękny

artysta z temperamenty i playboy w dawnym stylu

nie mógł się zdecydować co będzie robił dalej

kiedy zwiodły go talenty malarskie

 

Mieliśmy więc do czynienie z przyszłym lekarzem przyszłą pielęgniarką

i młodą mężatką która wydawała się zadowolona ze swego nowego stanu

nie snując dalszych planów

Najmłodsze kurczę nie sięgało jeszcze myślami poza gimnazjalne mury i czytelnię

gdzie równie dostępne były „Wiadomości literackie” „Pion” i „Prosto z mostu”

 

Dziś myślę, że jeśli pozostawieni własnej samowoli

nie zrobiliśmy z niej najgorszego użytku

stało się tak dzięki wyniesionym z domu rodzinnego przekonaniom

że droga prosta jest najkrótsza

Dopiero po latach miało się okazać

że decyzja jest zawsze w rękach tego „co kule nosi”

 

Wkrótce po śmierci mamy ojciec ożenił się po raz wtóry

Moja starsza siostra wspomina

że do jej obowiązków należało poszukiwanie ojcowskiego kapelusza

który wciąż gubił się w dorożkach załadowanych fotograficznym sprzętem

 

Czasem zdawało mi się że pod tą rozwianą na wietrze płachtą aparatu

wzleci kiedyś w niebo gdy nadejdzie jego pora

 

Ale śmierć dosięgła go dopiero po kilku latach choroby

którą spędził unieruchomiony w łóżku

Cios losu jak zawsze celny uderzył go tak żeby najbardziej zabolało

bo ruchliwość jego była przysłowiowa

 

Lubił wspominać Moskwę Kijów i Odessę

po której ulicach toczyły się zrzucane z wozów ogromne kawony

będące dla niego symbolem dzieciństwa

 

Co do mnie – zawsze nie znosiłam fotografii

Gust do niej przywrócił mi dopiero mój najstarszy brat

który uczynił z niej dzieło sztuki

i był jedynym chyba znanym mi człowiekiem

który nie znał zawiści i nigdy nie powiedział o nikim złego słowa

 

 

 

PRZECZYTAJ ! - Wirtualna Biblioteka
Największe szczęście, największy ból

POSŁUCHAJ ! - Historia Mówiona
  Hartwig Julia
Kontakty z Czechowiczem
  Hartwig Julia
Bombardowanie Lublina
  Hartwig Julia
Życie kulturalne przed wojną
  Hartwig Julia
Lublin prawosławny
  Hartwig Julia
Życie w Lublinie i wyjazd

POSŁUCHAJ! - Audycje radiowe
Wspomnienie czasów lubelskich J.Hartwig, cz.1
Wiersz J. Hartwig "Dusza"
Wspomnienie czasów lubelskich J.Hartwig, cz.2
Wiersz J. Hartwig "Odwiedziny" poświęcony pamięci Z. Herberta i J. Lebensztejna
Wiersz J. Hartwig "Echo"
Aby odsłuchać dźwięki zainstaluj RealPlayer
POSŁUCHAJ! - Radio Pamięć
Posłuchaj Radia
Wymagany WinAmp

TNN.PL > Pamięć Miejsca  > Biografie > Leksykon biograficzny Ośrodka "Brama Grodzka - Teatr NN" > Julia Hartwig > Julia Hartwig. Lublin > Julia Hartwig. Wiersze o Lublinie

Julia Hartwig "Odwiedziny", Julia Hartwig "Elegia lubelska", Julia Hartwig "Niepotrzebne skreślić", Julia Hartwig "Przywoływanie", Julia Hartwig "Na cześć moich braci", Julia Hartwig "Pamięci W.", Julia Hartwig "Siostra", Julia Hartwig "Koleżanki", Julia Hartwig "Powrót do domu dzieciństwa", Julia Hartwig "Lublin 1946", Julia Hartwig "Pamięci Czechowicza",

Kopiowanie zamieszczonych materiałów i ich wykorzystywanie bez zgody autorów jest zabronione
1997 - ; Wszystkie prawa zastrzeżone; Ośrodek Brama Grodzka - Teatr NN, ul Grodzka 21, 20-112 Lublin

powered by prot hosting serwery

Wspłpraca: