Miasta Lubelszczyzny wraz z całą infrastrukturą były całkowicie bezbronne wobec niemieckich ataków z powietrza. Nieliczne punkty obrony przeciwlotniczej nie były w stanie przeciwstawić się bezwzględnym metodom najeźdźcy i jego brutalnej sile. Była to wojna totalna, wojna przyszłości której nikt się nie spodziewał. Ci którzy pamiętali I wojnę światową, nie byli w stanie przewidzieć takiego obrotu sprawy. Nigdy wcześniej ludność cywilna nie była poddana przemocy na taką skalę. Luftwaffe atakowało nie tylko obiekty o znaczeniu strategicznym. Bombardowano także cele "pojedyncze": zgrupowania wojskowe, kolumny uciekinierów, a nawet przypadkowych ludzi pracujących w polu. Wszystkie te działania wprowadziły niesłychany chaos i psychozę zagrożenia.
Już 1 września nad Lublinem pojawił się niemiecki samolot zwiadowczy, który miał za zadanie zlokalizować fabrykę samolotów oraz lotnisko. Pierwszy atak lotniczy na miasto nastąpił 2 września rano. Głównym celem była Lubelska Wytwórnia Samolotów (dawna Plage-Laśkiewicza) położona przy ulicy Fabrycznej. Mimo prób obrony, samoloty niemieckie wywołały panikę wśród personelu. Zginęło tam 38 osób, a kilkadziesiąt zostało rannych.
Obiektu tego – wspomina Zygmunt Rus, świadek bombardowania fabryki – broniło 7 km ustawionych na dachach domów (m.in. Gumeli i Gargola), natomiast nie było żadnych dział. Ludzie z hangarów i pomieszczeń fabrycznych wybiegli do pobliskich okopów. Ktoś kazał wytoczyć beczki z benzyną, które się paliły. Samoloty leciały bardzo wysoko, więc zrzuty bomb nie były celne. Ludzi jednak sporo zginęło. M.in. polegli wówczas ślusarze LWS Kosiński i Władysław Walas. Bomba trafiła w dom Franciszka Matysa przy ul. Łęczyńskiej 44, a w domu na rogu ul. Fabrycznej i Lotniczej zasypało ok. 30 osób, które schroniły się do niego w czasie alarmu lotniczego1
Ucierpiała też dzielnica robotnicza Dziesiąta, przede wszystkim ulice Topolowa, Kwiatowa i Szańcowa. Ponadto bomby spadły na Lipowej, Głębokiej, Narutowicza, Rusałki, Piłsudskiego, Łęczyńskiej, Fabrycznej i Lotniczej. Od nalotu ucierpiały też: szkoła przy ulicy Długiej oraz lotnisko sportowe w Świdniku. Podczas bombardowania oraz ostrzeliwania z broni maszynowej zginęło w sumie 58 osób, a wiele zostało rannych.2 Według niektórych źródeł łączna liczba zabitych i rannych tego dnia sięgnęła 200 osób.3
Bombardowanie 9 września
Następny, największy nalot nastąpił 9 września. Z dużym prawdopodobieństwem był on związany z działaniami V kolumny. Tego dnia do Lublina dotarła rządowa kolumna transportowa, bacznie obserwowana przez dywersantów, kierowanych przez porucznika Abwehry Hansa Grabowsky'ego. Dysponując szczegółowymi planami miasta, przekazywali oni przez radio istotne dla wywiadu informacje.4 Zmasowany atak niemieckich bombowców uderzył przede wszystkim w centrum miasta, w rejonie ulic: Krakowskiego Przedmieścia, Narutowicza, Kapucyńskiej, Kościuszki, Szopena oraz Starego Miasta (głównie ul. Bramowej). Poważnie uszkodzone zostały: budynek magistratu, gdzie zginęło 42 osoby (m.in. prezydent Torunia, Leon Raszeja) oraz katedra. W kamienicy przy ulicy Kościuszki zginął pod gruzami poeta Józef Czechowicz.
Kilka bomb padło na dom, w którym mieściła się fryzjernia Ostrowskiej– pisze w swoich wspomnieniach Wacław Gralewski – Jedna z nich, przebiwszy sklepienia, wpadła do zakładu. Według relacji Henryka Domińskiego, lublinianina, poety i dziennikarza, który do Lublina przywędrował razem z Czechowiczem, gdy bomba wpadła do fryzjerni on i towarzysze skoczyli pod ścianę i upadli na ziemię – natomiast Czechowicz skoczył w przeciwnym kierunku. W rezultacie eksplozji zginęło kilka osób i runął zakład. Leżący pod ścianą towarzysze Czechowicza ocaleli – po godzinie wygrzebali się spod gruzów i wydostali się ze zburzonego domu bez poważniejszych obrażeń. W rezultacie akcji ratunkowej wydobyto spod gruzów strzęp ludzki, w kieszeni którego znaleziono nie zniszczony słownik polsko - niemiecki z napisem na pierwszej stronie: własność Józefa Czechowicza.5
Bomby trafiły także w w koszary 8 pp legionów przy Al. Kraśnickiej, zabijając ok. 100 żołnierzy, w tym chorych i rannych w szpitalu, a także wiele osób cywilnych zamieszkałych w pobliżu koszar.
Bomby burzące i zapalające padały seriami – pisze o bombardowaniu koszar Władysław Rokicki – co powodowało straszliwy grzmot, niemal trzęsienie ziemi. Poza tym samoloty niemieckie zniżały się i bezkarnie strzelały z broni maszynowej do żołnierzy (…) Podczas tego bombardowania poległo ponad 100 żołnierzy, a jeszcze więcej było rannych. Po nalocie samolotów niemieckich razem z grupą żołnierzy, pod komendą dwóch oficerów znosiliśmy zabitych żołnierzy na grunty orne, na wyznaczone miejsce na Cmentarzu Polowym przy obecnej Al. Kraśnickiej. (…) Pamiętam, że oficerowie bardzo dokładnie starali się ustalić nazwiska zabitych żołnierzy, prowadząc specjalny rejestr. Wielu z poległych nie miało żadnych dokumentów, a wielu bomby rozszarpały na drobne części. Z uwagi na dużą liczbę zabitych żołnierzy postanowiono chować ich w grobach zbiorowych, bez trumien.6
Ewakuacja władz miasta
Po ataku 9 września Bolesław Liszkowski, prezydent Lublina (wypełniając gorliwie rozkaz premiera Składkowskiego) podjął decyzję o ewakuacji władz miasta, w tym grupy 30 wyższych urzędników Zarządu Miasta wraz z rodzinami oraz kasy miejskiej. Prezydent oraz jego rodzina udali się w kierunku granicy polsko-rumuńskiej do Zaleszczyk. Wraz z nim z Lublina wycofała się Policja Państwowa i zawodowa straż pożarna.
Naloty 13 i 17 września
Kolejne większe naloty bombowe miały miejsce 13 i 17 września. Ucierpiały wówczas ulice: Narutowicza, Okopowa, Orla i Krucza oraz rejon Starego Miasta. Straty były tym większe, że uszkodzeniu uległa sieć wodociągowa, co znacznie utrudniało gaszenie pożarów. Bombardowanie miasta spotęgowało chaos i wywołało panikę wśród mieszkańców. O zniszczenia obwiniano dywersantów, a artykuły w prasie, obwieszczenia i ulotki podsycały tę psychozę. Często o szpiegostwo oskarżano przypadkowe osoby, które nie miały z tym nic wspólnego. Niemniej jednak udało się schwytać paru prawdziwych dywersantów, w tym dwóch niemieckich spadochroniarzy.7
Radzik T., W okresie okupacji niemieckiej 1939-1944, [w:] Lublin. Dzieje miasta t. II: XIX i XX w, pod red. J. Kruszyńskiej, Lublin 2000
Przypisy
1.Białasiewicz W., Gzella A.L., Bronili Lublina. Wrzesień 1939, Wstęp do opracowania, Lublin 1994, s. 15
2. Radzik T., W okresie okupacji niemieckiej 1939-1944, [w:] Lublin. Dzieje miasta t. II: XIX i XX w, pod red. J. Kruszyńskiej, Lublin 2000, s. 231-234
3. Mańkowski Z., Między Wisłą a Bugiem (I). Wrzesień 1939, "Kamena" 4.IX.1977, Nr 18 (634)
4. Białasiewicz W., Gzella A.L., Bronili Lublina. Wrzesień 1939,Wstęp do opracowania, Lublin 1994, s. 44
5. Pietrasiewicz T., Bombardowanie Lublina 09.09.1939. Śmierć Czechowicza, Lublin 2009, s. 20: Wacław Gralewski, Nota biograficzna, w: Wiersze wybrane, Warszawa 1955, s. 374-375.
6. Białasiewicz W., Gzella A.L., dz. cyt., s. 56-57
Kopiowanie zamieszczonych materiałów i ich wykorzystywanie bez zgody autorów jest zabronione
1997 - ; Wszystkie prawa zastrzeżone; Ośrodek Brama Grodzka - Teatr NN, ul Grodzka 21, 20-112 Lublin
powered by prothostingserwery